medytacja dynamiczna

Tańczymy na bosaka, całość trwa ok. godzinę. Opiera się na ruchu , tańcu – do określonej muzyki. Oczyszcza ciało i umysł, wyrzucamy w niej wszystkie nagromadzone emocje, czyli usuwany blokady. Efektem jest spokój, pozbycie się stresu i poczucie siebie. Próbowaliście może już kiedyś tej medytacji , co o niej sądzicie?

Raz robiłem, da się wyszaleć.
Osho stworzył tak naprawdę 4 medytacje dynamiczne, ale ta którą opisałaś/eś jest tą główną.
Mi bardziej przypasowała medytacja Mandali która też trwa godzinę, niestety trzeba ją wykonywać bardzo wcześnie rano i mi się nie chce. Nocny marek ze mnie

Osho jak Osho, ale ogólnie sam taniec bardzo oczyszcza o ile jest spontaniczny i dynamiczny 🙂

książek Osho mam całkiem dużo w domu,a jeszcze więcej pożyczyłem ;d
Osho także mówi o tańcu, na przykład bardzo chwali tańce sufickie.

Ja sobie chwalę salse 😀

Czy lubicie medytować i jak medytujecie?
Ja medytuję codziennie od 3 lat i uważam, że dużo mi to dało. Na początku nie mogłam spokojnie wysiedzieć, bo wszystko wokół mnie rozpraszało. Stopniowo, głównie dzięki technikom oddychania, nauczyłam się relaksować, wyciszać. A czas wchodzenia w stan medytacji stał się z upływem czasu coraz krótszy.
Wypracowałam sobie własne sposoby medytacji, które najbardziej mi odpowiadają. Jeśli potrzebuję połączenia ze źródełem, kosmosem to robię wdech przez czakrę korony wizualizując białe światło, potem przepływ do czakry serca, a z niej prowadzę wydech. Czasami puszczam intencję, żeby energia dotarła tam gdzie potrzebuje, albo do osoby, która jej potrzebuje. Jeśli czuję, że mam problemy z połączeniem z Ziemią, czyli byciem „tu i teraz” stosuję inną technikę. Uziemiam się wypuszczając nici z czakry podstawy w dół, jak najdalej, najlepiej do ziemi. Potem wizualizuję zielone promienie, które pobieram w dolne czakry. Z górnych czakr pobieram białe światło. Potem je mieszam ze sobą, starając się żeby mnie wypełniły.
Myślę, że dzięki medytacji mam większą świadomość. Otoczenie zauważyło, że przestałam się denerwować. Potrafię określić co jest dla mnie ważne, a co nie. Ogólnie to myślę pozytywnie, nie stresuję się i zwiększyła się znacznie moja uważność, czyli dostrzegam wiele rzeczy, na które kiedyś nie zwróciłabym pewnie uwagi.

Ja medytuję głównie z myślą o wyzdrowieniu – wyobrażam sobie jak moja choroba powoli znika , ucieka ze mnie i zaczynam czuć się lepiej.

jagalis: a coś Ci dolega, czy tylko medytujesz jak jesteś chory??

Ja medytuje relaks – świetnie mnie do odpręża 🙂
Do tego używam muzyki GErelaxis – szybko wprowadza w stan relaksu 🙂

Od kilku miesięcy medytuję regularnie, w ciągu ostatnich paru lat było to bardziej sporadyczne. Tydzien medytowałem, tydzien nie i tak jakoś różnie bywało.
Teraz aktualnie medytuję medytację schronienia i medytację trzech świateł Buddyzmu Diamentowej Drogi.

medytacja podczas choroby to nie wiem – jak mam jakieś przeziębienie czy coś to bardzo ograniczam takie zajęcia, ponieważ medytacja to mimo wszystko pewien wysiłek i energia która jest bardzo potrzebna ciału idzie na cele ~rozwoju

Właśnie też wiele razy słyszałam, że medytacja podczas choroby jest niewskazana. Ale jakoś nigdy nie zgłębiałam tego tematu, może dlatego że nie chorowałam.

Chociaż kilka razy bolała mnie głowa, czy brzuch i wtedy medytowałam z kryształami. Konkretnie mając na celu pozbycie się tego bólu. I jak ból nie był zbyt wielki to ustępował, przy większych niestety nic nie zdziałałam. Ale tak sobie myślę, że skoro energia podąża zgodnie z nasza wolą, to możemy ją sami skierować na rozwój duchowy, albo na ciało..- tak mi się wydaje 😀