Kontemplacja

Kontemplacja i sztuka

Tradycja Buddyzmu Szambali zwraca dużą uwagę na możliwość wykorzystania sztuki w procesie poszukiwania przebudzonej natury umysłu. Gdy łączymy uprawianie sztuki ze ścieżką medytacji, każda dziedzina sztuki bez względu na to, czy pochodzi ze Wschodu, czy Zachodu, może stać się ścieżką prowadzącą do wyzwolenia i otwarcia na świat. W każdej kulturze, także w kulturze Zachodu, zawiera się potencjał fundamentalnego zdrowia i mądrości. Szambala w żadnym wypadku nie odrzuca kultury Zachodu, lecz stara się łączyć ją z tradycją medytacji i czerpać z niej inspirację.

Przesunięcie akcentu na stan umysłu, z którego rodzi się akt twórczy, sprawia, że nasze pojęcie sztuki nie zawsze pokrywa się z zakresem, do którego jesteśmy przyzwyczajeni na Zachodzie. Artyści zajmujący się sztuką kontemplacyjną uprawiają sztuki plastyczne, fotografię ale pojęcie sztuki obejmuje tu również ikebanę, japońskie łucznictwo, czy ujeżdżenie koni.

Uzyskanie przez dyscyplinę medyatcji elementarnego dostępu do przebudzonego stanu umysłu umożliwia niezwykle ważne dla każdego twórcy widzenie rzeczy takimi jakimi są, docenienie ich w takiej postaci i umożliwia tworzenie wolne od wysiłku i pragnienia niezwykłych dokonań. Takie podejście nazywamy „Dharma Art”, czy w rozszerzonej o nauki Szambali formie „Shambhala Art”. Sztuka wywodząca się z dharmy, czyli nauki o przebudzonym umyśle, niesie w sobie dobroć i godność naturalnie obecną w przedmiocie, który odzwierciedla i przetwarza.

Dyscypliny kontemplacyjne praktykowane i przekazywane w ramach programów Szambali noszą wspólną nazwę Nalanda. Dyscypliny te to:

  • Kaligrafia
  • Chado (ceremonia parzenia herbaty)
  • Kyudo (łucznictwo)
  • Kado (droga kwiatów) – Ikebana i medytacja
  • Bugaku (japoński taniec)
  • Maitri
  • Mudra
  • Dharma Art
  • Miksang (fotografia kontemplacyjna)
  • Horsemanship/Dressage
  • Psychoterapia kontemplacyjna:
  • Sarpashana: Health Palliative Care and working with addiction.

 

 

 

Co to jest kontemPlacja? 

Słowo kontemplacja nie jest używane jednolicie w literaturze chrześcijańskiej. Może oznaczać to samo, co medytacja lub rozważanie i ma na myśli wtedy medytowanie o czymś. Tutaj słowa kontemplacja                     używamy wyłącznie na oznaczenie chrześcijańskiej bezprzedmiotowej formy modlitwy. Nie chodzi nigdy o medytowanie nad jakąś treścią. Jest to raczej stan doświadczenia poza aktywnymi siłami naszej potocznej świadomości.

Słowo „kontemplacja” pochodzi z łaciny. „Contemplari” znaczy „widzieć”. To podstawowe znaczenie tego słowa jest używane tutaj. Celem jest wgląd w siebie samego, widzenie tego, co boskie w nas i stworzeniu w postaci uwewnętrznienia lub doświadczenia poza naszymi intelektualnymi możliwościami. Kontemplacja                     jest raczej stanem doznawania niż stanem aktywnego działania. Tego stanu nie można nauczyć, lecz tylko wzbudzić. Dlatego osoby praktykujące kontemplację, przynajmniej na początku, potrzebują duchowo doświadczonego człowieka, który je poprowadzi, i od którego iskra może przeskoczyć, ażeby w uczniu, w uczennicy rozniecić ten sam ogień. Zadatki do tego są wrodzone każdemu człowiekowi. W kontemplacji można wyróżnić cztery fazy:

  1. Modlitwa jako droga do kontemplacji.
  2. Doznanie własnego bycia – modlitwa spokoju.
  3. Doświadczenie oświecenia.
  4. Wcielenie doświadczenia oświecenia.

Pierwsze dwie fazy dadzą się osiągnąć przez każdego człowieka zdrowego fizycznie i psychicznie. Prowadzą one do stanu wielkiego spokoju i głębokiego pokoju. W religijnym obszarze nazywa się ów stan „modlitwą spokoju”. Jako proste bycie w obecności Boga. Jest to stan kontemplacji. Człowiek patrzy w swoje własne bycie. Doświadcza w ten sposób Boga bliżej i głębiej niż przy modlitwie ustnej lub rozważającej. „Modlitwa spokoju” wpływa zazwyczaj silnie na osobowość. Jednakże nie chodzi tu jeszcze o mistyczny stan we właściwym sensie. Ten pojawia się dopiero w fazie trzeciej i czwartej. Mistyczny stan przydarza się człowiekowi: nie można go wywołać aktem woli, lecz tylko przygotować przez ćwiczenie modlitwy. Ten, komu dane jest wejść do tej przestrzeni, ten na nowo doświadcza, co to znaczy, kochać Boga ze wszystkich sił. Bóg sam daje takiemu człowiekowi nowe siły, dzięki którym może on kochać Boga. W praktyce te cztery kroki nie występują oddzielnie, lecz krzyżują się i zachodzą na siebie.

Willigis Jäger

Medytacja w ruchu

Chodzenie ma w sobie coś takiego, że albo je polubisz albo nie. Poczujesz to czy lubisz naprawdę chodzić, może nie natychmiast, ale już po krótkim czasie i bardzo szybko będziesz wiedział, czy chodzenie jest czymś dla Ciebie czy nie.
medytacja w ruchu
Nie ma sensu pisać traktatów filozoficznych na temat chodzenia. Chodzenie jest, bez dwóch zdań, bardzo prostą czynnością. Aby zacząć swoją przygodę z chodzeniem, nie będziesz potrzebował specjalnych zdolności fizycznych czy psychologicznych, a tym bardziej, specjalistycznego i drogiego sprzętu. Nie będziesz musiał wyszukiwać jakiegoś szczególnego miejsca do chodzenia, ani przeznaczać na chodzenie zaplanowanej pory dnia czy nocy. Chodzić bowiem możesz zawsze i wszędzie. W takim ubraniu i obuwiu, jakie akurat masz na sobie. Tak! Chodzenie to unikalny rodzaj aktywności fizycznej, która daje Ci aż tak wielką swobodę wyboru sposobu, pory, miejsca! Można chodzić w biurze, w sklepach, w galeriach handlowych. Chodzenie może być praktykowane zawsze i wszędzie, bez ograniczeń. Czasami, gdy jestem zmuszony do pracy w ciasnym pomieszczeniu (zajmuję się grafiką komputerową), robię sobie kilkunastominutowe przerwy od komputera, podczas których poruszam się w miejscu, jakby chodząc. Tak, to prawda, że chodzenie trzeba na swój sposób zrozumieć i polubić. Bez odczucia pociągu i miłości to tej aktywności, nie ma sensu do niej się zmuszać. Zmuszanie się do czegokolwiek, czego się nie lubi, może mieć tylko negatywne efekty.
Niektórzy, tak jak ja, lubią praktykować świadome chodzenie po lasach i puszczach. Kilka razy w miesiącu, gdy pora roku i pogoda na to pozwala, wybieram się na wielogodzinne spacery po rozległych lasach. Gdy nie jest to możliwe chodzę po przedmiejskich drogach, łąkach, polach, a nawet w mieście.
Po lasach nie zalecam chodzenia w zwykłych butach, sandałach, tenisówkach ani kapciach. Chodzenie po lasach może wymagać trochę bardziej specjalistycznego sprzętu niż ubranie noszone na co dzień, a przynajmniej odpowiedniego i starannie dobranego obuwia. Chodzenie po lasach, bez odpowiedniego obuwia, może być mało przyjemne, z nawet niebezpieczne. Jeżeli mamy zamiar chodzić po lasach, to zalecam obuwie trekkingowe. Dobre buty tego typy są niestety bardzo drogie. No i jeszcze wszystko zależy od rodzaju lasu i pory roku. Deszcz, śnieg… różnie to bywa. Obuwie, szczególnie jeżeli mamy zamiar wybierać się na długie spacery, należy dobierać starannie i w sposób przemyślany.
Także i chodzenie po wiejskich lub przedmiejskich drogach, łąkach, może wymagać dobrego obuwia. To już nie to co las, ale zawsze lepiej odpowiednio zabezpieczyć swoje stopy. I także tutaj zalecam obuwie trekkingowe, znanych producentów.
Jeżeli, z kolei, preferujemy spacery po stabilnym, bezpiecznym, ubitym terenie, lub miejskich parkach, czy chodnikach, to najlepszym wyborem będą sportowe buty typy nike. Ale też, dużo zależeć będzie od pory roku. W dni upalne fajnym rozwiązaniem są tak zwane espadrillas. Pamiętam, że dawno temu, zużyłem ich aż 2 pary podczas jednego sezonu, ale chodziłem po 30 kilometrów dziennie! Było to w Grecji, a temperatura nie pozwalała na chodzenie w czymkolwiek innym niż espadrillas. Chodziłem wtedy wzdłuż wybrzeża, po ubitych ścieżkach, w godzinach 8-15, w pełnym upale, a przez taki czas przechodziłem te 25-30 kilometrów. Byłem w Grecji przez miesiąc, a wtedy właśnie zużyłem te 2 pary espadrillas.

Chodzenie po galeriach handlowych i sklepach to całkiem inna sprawa. Jest to coś, za czym szczególnie nie przepadam. Do tak ambitnych spacerów wystarczy nam najprostsze, ale wygodne obuwie.

Gdzie i kiedy najlepiej jest praktykować chodzenie? Wybór należy wyłącznie do Ciebie. Niektórzy wolą chodzić po centrach handlowych, inni preferują miejskie chodniki, jeszcze inni przedmiejskie dróżki i ścieżki. Są również zwolennicy chodzenia po wsiach, lasach, łąkach, górach. A tych ostatnich poznałem chyba najwięcej. Kilka osób, które poznałem chodząc po górach, czuje się dobrze chodząc właśnie tylko w terenach górskich i nie wyobraża sobie chodzenia po mieście, a tym bardziej po galeriach handlowych. Dużo osób lubi spacerować po plażach. Są też pasjonaci chodzenia po wysokim śniegu, zaspach śnieżnych, zaśnieżonych górach. Ale to już ekstremalne podejście do chodzenia, a o tym mowa będzie dalej.

W sumie, miejsce jakie wybierzemy do chodzenia nie będzie tak ważne, jak nasze nastawienie. Bo mowa tutaj przecież o chodzeniu świadomym, o pracy nad naszą świadomością. Odczuwaniu tu i teraz. Tego co jest. Jak już pisałem, chodzenie jest czymś bardzo prostym, ale odpowiednie nastawienie, daje nam wielkie możliwości. Świadomość, głęboka medytacja podczas zwykłego chodzenia.

Chodzenie jest najstarszą formą ruchu człowieka.
Pomimo iż człowiek został stworzony by być w ciągłym ruchu – bo właśnie tylko wówczas jego organizm utrzymuje się w równowadze i zdrowiu – to obecna cywilizacja utrudnia nam regularną aktywność fizyczną i eksploatowanie naszego organizmu zgodnie z jego przeznaczeniem. Kiedyś człowiek był zmuszony do ciągłego poruszania się, chodzenia. Nie było samochodów, autobusów, biur w których całymi dniami się siedzi.
Chodzenie
Chodzenie było czymś co człowiek wykonywał niemalże nieustannie od świtu do nocy. Nikt nie siedział kilka godzin dziennie w aucie lub po kilkanaście godzin dziennie przy komputerze. Człowiek, z konieczności, utrzymywał swoje ciało w dobrej kondycji, przynajmniej jeżeli chodzi o ilość ruchu.
Dziś jednak sytuacja jest całkiem odmieniona. Społeczeństwo jest zmuszone do bezruchu i ciągłego stania lub siedzenia. Chodzimy coraz mniej, poruszamy się – z potrzeby coraz to większej wygody i z powodu coraz większego braku czasu na cokolwiek – różnymi, coraz to wygodniejszymi i szybszymi, środkami lokomocji i wykonujemy większość pracy w trybie siedzącym lub stojącym (nieprawidłowe stanie jest gorsze od siedzenia). Ponadto pracujemy coraz więcej. Często nie mamy czasu na porządne wyspanie się a co dopiero mówić o czasie na jakieś spacery! Paradoksem jest to, że pomimo wielkiego postępu technologicznego, nasze zdrowie jest coraz to słabsze i mamy coraz to mniej siły fizycznej. Ulepszamy maszyny a sami się osłabiamy.

Brak ruchu jest w dzisiejszych czasach naszym największym wrogiem. Powoduje – między innymi – stopniową utratę siły fizycznej, spadek odporności organizmu na rozmaite czynniki zewnętrzne, zmniejszenie sprawności intelektualnej, obniżenie wydolności układu naczyniowo krwionośnego oraz niestabilność emocjonalną objawiającą się często skrajnie w formie depresji lub nerwowości, irytacji. Nie zdajemy sobie bowiem sprawy z tego, że wszystkie te dolegliwości mają, w większości przypadków, swoją przyczynę w braku odpowiedniej ilości aktywności fizycznej.
Przyjrzyjmy się jak wygląda dzień przeciętnego polaka. Rano wstajemy i w pośpiechu, często bez odpowiedniego posilenia się, wsiadamy do auta w którym spędzamy godzinę w korkach. Oczywiście w nerwach by nie spóźnić się do pracy. Potem zasiadamy za biurko i tak sobie siedzimy, z przerwą na obiad podczas którego także siedzimy. Bardziej ruchliwi osobnicy zrobią sobie małe zakupy podczas przerwy obiadowej ale resztę dnia i tak spędzą za biurkiem, siedząc. W drodze powrotnej do domu kolejna godzina siedzenia w aucie. Docieramy do domu i…. rozpoczynamy akcję siedzenia przed telewizorem aby jakoś urozmaicić sobie siedzenie. A tymczasem nasz organizm niszczy się już doszczętnie. Wreszcie kolacja. Siadamy do stołu. Siedzimy i jemy! Nadchodzi późna noc. Po całym dniu siedzenia w końcu kładziemy się spać. I tak, niestety, wygląda dzień całkiem przeciętnego obywatela naszego Kraju. Takie spędzanie czasu staje się niestety powoli normą.
Od braku ruchu nasze mięśnie (w tym także serce i mięśnie oddechowe) stają się coraz słabsze. Jesteśmy niedotlenieni. Mamy za mało krwinek czerwonych lub ich jakość nie jest zbyt dobra. Grożą nam choroby cywilizacyjne. Kości słabną. Bolą nas kolana i kręgosłup. Ciśnienie krwi nie jest najlepsze, jesteśmy otyli i otłuszczeni. Oddech jest za szybki a częstość skurczów serca za wysoka. Czujemy się zirytowani i często dopada nas prawdziwa depresja. Taki jest niestety stan zdrowia przeciętnego polaka w średnim wieku.
Co się natomiast dzieje gdy regularnie chodzimy? Regularne chodzenie sprawia, przede wszystkim, że nasz organizm zaczyna lepiej się dotleniać.
Dobrze dotleniony centralny układ nerwowy zaczyna funkcjonować dużo sprawniej. Dotlenione narządy wewnętrzne czują się dużo lepiej i zaczynają prawidłowo funkcjonować. Wzmacniają się także kości, bo regularna wzmożona aktywność fizyczna poprawia wchłanianie wapnia w organizmie. Jeżeli chodzi o zmiany w krwi to czerwone krwinki (erytrocyty) stają się liczniejsze i większe. Są one odpowiedzialne (ale tylko między innymi) za dostarczanie tlenu do naszych tkanek. Dzięki regularnemu wysiłkowi i sprawnemu dotlenianiu się nasze serce i mięśnie oddechowe, a także i reszta mięśni całego naszego ciała, stają się sprawniejsze i bardziej wytrzymałe. Powiększa i ulepsza się sieć naczyń wieńcowych. Częstość skurczów serca w spoczynku i podczas wysiłku obniża się, ponieważ serce staje się bardziej wydajne i nie musi już tak szybko pompować krwi. Regularne chodzenie zmusza nasze mięśnie do regularnego wysiłku a co za tym idzie, mięśnie po pewnym czasie naprawdę się wzmacniają. Poprawia się kondycja gospodarki lipidowej naszego organizmu, co przyczynia się do obniżenia stężenia złego cholesterolu w naszym organizmie. Następuje stabilizacja ciśnienia krwi. Chodzenie sprawia zatem że stajemy się zdrowsi, silniejsi i bardziej odporni.
Naukowcy dowiedli, że 30 minut codziennego spaceru w przyśpieszonym tempie jest w stanie odmłodzić nasz organizm o kilkadziesiąt lat. Ale tylko pod warunkiem, że chodzimy codziennie i robimy to długoterminowo.

Chodzenie świadome

Jeżeli czytacie ten tekst, to prawdopodobnie temat witryny Was zaintrygował i pragniecie rozpocząć swoją własną przygodę ze świadomym chodzeniem.
Chodzenie świadome nie jest ani takie proste jak się wydaje – bo nie jest ono zwykłym chodzeniem – ani zbyt trudne 🙂 Nie wymaga ono szczególnych predyspozycji, oprócz chęci doświadczenia czegoś nowego i ulepszenia samego siebie 🙂
Jak i kiedy należy chodzić? Po co w ogóle to robić? Na te pytania nie znam konkretnych, jednoznacznych i precyzyjnych odpowiedzi. Każdy człowiek jest trochę inny, ma inne doświadczenie ruchowe, inne przeżycia, inną strukturę ciała, inne predyspozycje genetyczne i duchowe. Chodzenie świadome na pewno przyniesie każdemu „chodzącemu” efekty pozytywne, ale w różnych miarach. Mistrz medytacji, który jest także obeznany w sztukach walki, nie ma czego tutaj szukać, ale przeciętny człowiek, będzie mógł ze swiadomego chodzenia czerpać wiele korzyści.
Zacznijmy od tego, że aby chodzenie świadome miało sens, to trzeba je uprawiać regularnie. Ten punkt obowiązuje wszystkich, bez wyjątku. Zauważyłem to po sobie i po kilku znajomych „chodzących”. Nie ma sensu przejść się kilka razy a potem długa przerwa. Kilkakrotnie zdarzyło mi się zrobić sobie z chodzeniem świadomym przerwę, bo sądziłem, że pozytywne efekty będą się długo utrzymywały, i za każdym razem tego później żałowałem, bo wcale tak nie było. Moi „chodzący” znajomi mają podobne doświadczenia. Owszem, zawsze lepiej trochę ruchu niż zero ruchu, bo sam ruch to zdrowie, ale nie tylko o to w świadomym chodzeniu chodzi 🙂 Świadome chodzenie, to coś więcej niż forma aktywności fizycznej. Ważna jest regularność i pełną świadomość chodzenia, jak również świadomość tego co dzieje się w naszych ciałach i umysłach podczas chodzenia 🙂 Ale nie tylko. Gdy praktyka staje się regularna, pojawiają się długotrwałe efekty zdrowotne, zarówno fizyczne, jak również duchowe, które postaram się wkrótce opisać w innym miejscu swojego bloga.
Chodzenie
O co w tym wszystkim więc chodzi i od czego zacząć? Na początek dobrze jest zacząć od zwykłych spacerów. Każdy zapewne wie jak spacerować. Ale nie mam tu na myśli takich typowych niedzielnych rodzinnych spacerków, od cukierni do auta, podczas których chodzimy tempem babci, lub dziadka i cały czas gadamy. Chodzi mi o długi i szybki spacer wykonany w regularnym tempie i najlepiej… w samotności. Na każdy zaplanowany spacer należy przeznaczyć odpowiedni czas z wystarczającą rezerwą czasu. Nie ma sensu podczas chodzenia spieszyć się i patrzeć co chwilę na zegarek (czyli to co robimy na co dzień), lub patrzeć z niecierpliwością na zegarek, zastanawiając się kiedy to czas nudnego chodzenia minie i będziemy mogli robić coś fajnego… bo to tego niestety większość osób jest przyzwyczajona: do patrzenia na zegarek, kiedy to skończy się coś co nas męczy lub nuży, lub kiedy nadejdzie to, co lubimy. Ten nawyk to wielka przeszkoda w rozwoju duchowym.
Na początek zalecam do około pół godziny do godziny dziennie zwyczajnego spacerowania. Ale uwaga: chodzenia, a nie zatrzymywania się co chwilę na rozmowę z napotkanymi po drodze przyjaciółmi, czy esemesowania lub telefonicznych pogawędek. A… i jeszcze jedna uwaga. Jeżeli palicie papierosy to starajcie się nie palić przed, w trakcje i tuż po chodzeniu no i postarajcie się jak najszybciej rzucić ten nałóg, bo w przeciwnym razie będzie on Wam psuł wiele z korzyści płynących z chodzenia 🙂 Tak na marginesie powiem, że mam znajomego, który 2 miesiące po rozpoczęciu przygody ze świadomym chodzeniem, rzucił papierowy z dnia na dzień i nie pali już od 4 lat. Regularne chodzenie może być w tym bardzo pomocne, bo dotlenia organizm, relaksuje i stabilizuje emocje, eliminując te negatywne.

Zalecane miejsca do spacerów to lasy, parki, wsie, okolice przedmiejskie. Starajcie się unikać miast, miejsc hałaśliwych, gdzie powietrze jest zanieczyszczone oraz miejsc zatłoczonych. Nie ma dużego sensu chodzić w takich miejscach. To znaczy… możecie sobie tam chodzić, ale nie przyniesie Wam to tyle korzyści, ile przyniosłoby np. chodzenie po lasach.
Podczas świadomego chodzenia ważne jest uświadomić sobie że CHODZIMY, idziemy przed siebie i ten spacer jest nasz. Ten czas jest nasz. Każdy oddech i każdy ruch jest w pełni nasz. Cieszymy się każdym wdechem i wydechem. Komórkę najlepiej wyciszyć, tak samo jak nasze rozpędzone myśli 🙂 Cieszmy się chodzeniem, oraz pięknem otaczającej nas przyrody.
Chodzić należy dość szybko, ręce same dostosowują się do ruchu, tak jak i oddech. Nie należy oddechem manipulować i zbytnio na nim się skupiać. Stawiamy dość długie kroki, ale bez przesady. Taki spacer nas wzmocni i uspokoi.
Po jakimś czasie praktyki takiego regularnego spacerowania można czas każdego spaceru wydłużyć do kilku godzin dziennie. Sami musicie ocenić ile czasu powinniście każdorazowo chodzić. Ale powtarzam, że należy robić to – w miarę możliwości – codziennie. Niektórzy chodzą nawet po 4 godziny dziennie 🙂 Może to i lekka przesada, ale znam kobietę, która twierdzi, że chodzi 6 godzin dziennie: codziennie od 6 rano do południa. Kiedyś miała problemy z nadwagą, ale dawno już ich nie ma, bo przez 2 lata świadomego chodzenia schudła 20 kilogramów!
Trzeba oczywiście umieć czerpać z samego chodzenia radość, dobre samopoczucie i zdrowie. Bo inaczej po co to robić? Jasne, że możemy sobie uświadomić i stwierdzić, że robimy to dla samego zdrowia i rozwoju ale, jeżeli ma być dla nas uciążliwe – a wtedy z czasem może stać się to nie do zniesienia – to zamiast dodać nam zdrowia, praktyka taka będzie nam je jedynie powoli odbierała.
Prawda jest taka, że nie należy się do niczego przymuszać i jeżeli zauważymy, że nie czerpiemy z samego chodzenia radości i dobrego samopoczucia, to nie zalecam dalszego zagłębiania się w taką praktykę. Jeżeli chodzenie nie sprawia Wam radości to jest wiele innych ciekawych rzeczy którymi możecie się zająć 🙂
Po kilku miesiącach regularnego chodzenia należy postarać się zacząć odczuwać, podczas chodzenia, jak pracuje każda część ciała zaangażowana w chodzenie. Powoli zaczniecie sobie zdawać sprawę z tego, że całe Wasze ciało, każda jego część pracuje abyście mogli się poruszać. Poczujecie jak pracują nogi, kolana, stopy, palce od stóp a także i biodra, ręce, barki, szyja. Poczujecie jak pracuje całe ciało i każda jego część. Ale także i umysł. Zaczniecie odczuwać co się dzieje z oddechem i jak dostosowuje się on w naturalny sposób do wykonywanych przez ciało ruchów. I to, wraz z otaczającą Was przyrodą, będzie Wam sprawiało radość, dawało zdrowie i dobrze nastawiało duchowo.
Na początek nie zalecam nikomu chodzić długo. Nie róbcie tego bo to nie ma sensu. Chodźcie tyle czasu, ile Wam będzie pasowało. Także nie rozpoczynajcie waszej przygody z chodzeniem bez wcześniejszej konsultacji z lekarzem. Powtarzam, że na początek zalecam wszystkim zdrowym osobom nie więcej niż maksymalnie 2 godziny spokojnego chodzenia dziennie. Wybierzcie sobie jakieś spokojne miejsce, załóżcie na siebie wygodne ubrania, wyciszcie komórki, zapomnijcie (należy myśleć o krokach i odczuwać oddech) o problemach i o wszelkich sprawach które nie mają związku z chodzeniem i zacznijcie w prosty, naturalny sposób, chodzić. Ważne jest aby przez cały czas, który przeznaczycie na chodzenie skupić się na krokach i oddechu, oraz starać się nie myśleć o innych sprawach.

Magia nocnego spaceru

Nadchodzi noc, a ja wybieram się, jak co nocy, na długi spacer. Fajnie jest tak pochodzić sobie nocą, w ciszy, w spokoju, z samym sobą. Nie słychać aut, rozmawiających ludzi… Odpoczywam w końcu od codziennej wielogodzinnej biurowej gadaniny z szefami i kolegami z pracy. Od konieczności ciągłego tłumaczenia się innym, zachowywania się w pewien ustalony sposób. Nigdy nie chciało mi się za bardzo tego wszystkiego słuchać, ani zachowywać się według ustalonych reguł społecznych. Nigdy tego nie lubiłem. Za dnia, jestem do tego wszystkiego niestety zmuszony.
medytacja w ruchu
Ale teraz, nocą, każda chwila należy wyłącznie do mnie. Cieszę się wszystkim, czego doświadczam. Właśnie wieje porywisty wiatr. Słychać i czuć, jak bardzo mocno wieje. Lubię czuć mocne powiewy wiatru na swojej twarzy, a gdy noce są cieplejsze, na całym swoim ciele. Jest bardzo zimno, a ścieżka, którą podążam, jest puszyście zaśnieżona. Na niebie gromady gwiazd. Jest piękna, gwieździsta noc. Widzę dużo wysokich, także całkiem zaśnieżonych, lśniących w świetle księżyca drzew. Idę lekko przyśpieszonym krokiem w stronę zaśnieżonego lasu.
Odwracam się na chwilę do tyłu i widzę ślady, tylko moje ślady. Nikt raczej tędy nie przechodził przez ostatnie kilka godzin, choć za dnia jest tu sporo biegaczy, rowerzystów, starszych ludzi oraz matek z wózkami.
Teraz jestem tu tylko ja. Fajnie się tak idzie. Przeszedłem już spory kawałek, czuję duży spokój wewnętrzny. Bez większego namysłu zaczynam oddychać regularnie i zwracam uwagę na każdy swój krok. Kroki łączą się z oddechem. Całe ciało, poprzez oddech, napełnia się magiczną siłą. Oddech sam się dopasowuje do moich kroków. Zapominam o sprawach materialnych. Zapominam o codziennych zmartwieniach. Przestaję teraz, choć na chwilę, logicznie myśleć. Moje myśli już nie galopują jak kiedyś. Czuję wyraźnie każdy swój krok i cieszę się swoim spokojnym, ale rytmicznym i regularnym oddechem. Czuję przypływ energii w całym ciele.

Patrzę na ścieżkę, patrzę na las, patrzę na gwiazdy i oddycham. Żywię się magiczną energią. Kroki stawiają się już same. W ogóle już o nich zapomniałem. Czuję tylko swój oddech, który daje mi wielką radość i magiczną siłę, przepływającą przez całe moje ciało. Teraz już nie patrzę na niebo, na gwiazdy, na drzewa. Teraz już jestem tym wszystkim. Gwiazdy, drzewa, śnieg… to wszystko jest mną, a jednocześnie ja jestem tym wszystkim. Wszystko jest jedną myślą, jedną chwilą, jednym oddechem. Cały czas, który minął, który jest, który będzie, to tylko jedna chwila. Chwila jednego oddechu. Wszystko jest połączone w Jednym. A to Jedno jest wszystkim. I jest wszędzie i zawsze.

 

 Jestem mile zaskoczona Twoimi tekstami o chodzeniu. Muszę przyznać, że moje doświadczenia z nocnymi spacerami są bardzo podobne do Twoich. Nie sądziłam, że kiedykolwiek i gdziekolwiek, przeczytam tekst, który zdaje się być napisany przeze mnie. Zawsze sądziłam, że tylko ja odczuwam takie rzeczy. Ale ewidentnie myliłam się. Gratuluję. Twój Blog bardzo mnie zaskoczył.
P.S. Czy spacerujesz także za dnia?

Medytacja

Mając nie wyćwiczony umysł, przez większość naszych dni jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę naszych nastrojów. Budząc się rano czujemy się trochę jak na loterii: „Jaki umysł dziś wylosowałem? Zirytowany, szczęśliwy, niespokojny, rozgniewany, współczujący, czy kochający?”W trakcie medytacji śamatha – „spokojnego trwania” – ćwiczymy umysł, by osiągnąć stabilność, klarowność i siłę. Dzięki tej najbardziej podstawowej formie medytacji w pozycji siedzącej odkrywamy, że możemy uzyskać spokój.
Sakyong Mipham Rinpocze
fragm. książki „Przymierze z umysłem

Medytacja to praca z własnym umysłem. Istnieje wiele różnych stylów medytacji. W tradycji Szambali podstawą praktyki jest medytacja shamatha (sanskr.), shine (tybet.).
Często sądzimy, że medytacja jest robieniem czegoś niezwykłego, świętego czy duchowego. W tradycji buddyjskiej, czy w tradycji Szambali medytacja jest po prostu kultywowaniem uważności (ang. mindfulness) i świadomości (ang. awareness), aby w ten sposób odkryć, kim naprawdę jesteśmy. W codziennym życiu nasze umysły są przez większość czasu zajęte jakimiś projektami – myśleniem o przeszłości albo spoglądaniem w przyszłość z nadzieją lub obawą. Wskutek tego bardzo często jesteśmy całkowicie skoncentrowani na sobie – na tym, czego pragniemy, czego chcemy uniknąć. Przestajemy być otwarci na innych i na otaczającą nas rzeczywistość.
Poprzez medytacji rozwijamy podstawową zdolność naszego umysłu umożliwiającą nam kontakt ze światem. Staramy się kultywować doświadczanie teraźniejszości i otwartości. Jest to wspólna cecha wszystkich praktyk buddyjskich i wrodzona zdolność każdego człowieka.

 

Określenie „”Medytacja „” ma swoje źródło w łacińskim słowie „”meditatio””, które wywodzi się od czasownika „”meditari”, oznacza „”myśleć”,” rozważać”.
Polega na duchowych ćwiczeniach w celu skupienia się i uspokojenia myśli. Szczególnie popularna w krajach azjatyckich. Z pożądanym stanem świadomości wiążą się następujące zwroty: „spokój, „jedność”, „świadomość”, „wolny od myśli”, „tu i teraz”.

Wiele technik, jeden cel

Rodzaj stosowanej techniki medytacji wiąże się z określoną tradycją i szkołą religijną. Nauczyciel duchowy uczy początkujących technik medytacji. W niektórych szkołach zaleca się oczyszczenie umysłu ze zwykłych myśli i wyobrażeń, całkowite zrelaksowanie ciała.

Pasywne i aktywne techniki medytacji

medytacja
medytacja

Zasadniczo istnieją dwie główne techniki medytacji: pasywna i aktywna. W pasywnej praktykowana jest pozycja leżąca, w całkowitym milczeniu lub z dźwiękami muzyki w tle. Aktywna natomiast charakteryzuje się świadomym działaniem, śpiewem, powtarzaniem sylab, wyrazów. W obu technikach istotny jest równomierny oddech.
Techniki medytacji są bardzo zróżnicowane, należy zatem dopasować technikę indywidualnie dla siebie, w celu osiągnięcia wyznaczonego celu. Można skorzystać z kursów medytacji takich jak: „medytacja z czakrami”, „medytacja transcendentalna”, „joga medytacja”.